Przejdź do głównej zawartości

Sobota; c.d "Diamentowy żołędź ...".

Ponad dwadzieścia pięć lat temu u s i ł o w a ł e m  pisać prozę realizując pomysł, który wynikał z spotkań
z dwiema dużymi sprawami, jakie mi się wtedy pojawiły w otoczeniu. Pierwsze spotkanie z talią kart
Tarot, akurat wykonaną przez państwo Pawęskich (? -albo Powęskich); dokładnie już nie pamiętam;
jedyna zresztą talia, jaka mnie polubiła.
Druga to zetknięcie się z buddyzmem dzogczen, które zaowocowało przyjęciem inicjacji z rąk Lamy Olego
Nydhala na Szesnastego Karmapę i na Guru Padmasambhawę.
Szkice literackie zawierały dwadzieścia trzy opowiadania zawierające pozbierane przeze mnie informacje
na temat dwudziesty trzech arkanów ale nie tylko.
Do dnia dzisiejszego utwór ten nie został ostatecznie zredagowany, wielokrotne podejścia do tematu nieustannie napotykało na przeszkody. Przygotowywany jako pozycja książkowa nie doczekał się
żadnej publikacji.
Na "stare lata" sięgnąłem do mojego archiwum i ruszyłem ... Szczątkowy maszynopis po wstępnym uporządkowaniu zawiera strony od 118. do 339. Wiem, gdzie przed dziewięciu laty znajdowała się
część od strony 1. do 117. niestety ze względu na okoliczności, nie mam do nich dostępu.
Posiadam oczywiście dużą część notatek i szkiców poprzedzających ów czystopis ale teraz to byłoby
odrębne zadanie do wykonania.
Wówczas nie istniało w Polsce takie narzędzie jak blogi. To narzędzie wydaje się rewolucjonizować
podejście do Literatury na poziomie intencji artystycznych. Pomija książkowo drukarskie ścieżki i ich
perturbacje, etc.
    Konkretne założenie było takie, że tzw. Tarot zastosowal pewnego typu myślenie numerologiczne
ale bez znajomości elementarza numerologi trudno o sensowne działania i ich wyniki. Ten stan deprecjo
nuje i numerologię i osoby zaangażowane. Pozostaje tylko zamieszaneie i sterta bzdur.
Pozostaje też potężna dziedzina zwana Wyobraźnią ...

Dlatego!



" Diamentowy żołędź Dębu z łąką. " 

        
 
                                                                 ( 118. - 127. )


118.
Str.15.

-Stare kości strzegą mi Delfiny i Definicje. – Mówi ten, który Was Wszystkich Szanowni Na końcu wciąga nosem. Prawdziwy polski pisarz, pierwszy Rekin i pierwszy Orzeł. Czapek wtedy nie używano. Używano tańca. Pan mądry chłop imieniem Prsnam alias Prosna przy dnie rzeka z Ra czej nie przystaję, chyba że w spirali.
- Ja Ich znam, Ten Koleś ma szmal; Henryku walcz Wałcz.
- O dwa pańskie zęby pobili się gorole…
- Ruszyli …
- Instynkt samoobronny, czyli że Małpa ma czkawkę.
- Wypij sobie teraz lawkę-kawkę bo Ci wątpia marzną.
- Wasze zdrowie gryzonie, i tego roku piję niespokojny jak potok bez kry, choćby to luty. –Dodaje numerolog wszechświata, Ta Stara Gupia Żaba.
- Życie w stadzie.., toż problem na wycieczce…
- Gdzie?
- W zjednoczonych stanach marszałek Sen a tutaj mądry chłop ( svętć vitć –TAK! ) wnerwiony, że Ptak w dumie raniony…
- Czy tak Ci wolno; o, szanowny dziadku?
- Sama spójrz czy mi wolno.
- O rany, Dziadku, ale plama!
- Dotykamy tutaj tajemnic tajemnicy.
- Dziadku, zawsze robi to.
- Włócznia w drodze, dwa stożki schodzą się. Czytajcie instrukcję obsługi w Aumakua.
- Zeszły się Kammo …
- Zeszły się Kamme …
- Zeszły się Kami.

- I co teraz będzie?
- Najczulszy.
- Najczulszy? A czy chociaż Pikny?
- Piętnasty, asymetryczny ale Wielki Arkan Sumerolog.
- Najczulej, dzieci! I przy nocniku, i przy pieluszce, i w mleczku, i w słonawej słodkości matczynego cycuszka, choćby był taki maleńki jako i nasze piosenki; o Wy, miłośnicy człowieka.
- Różanopalca i Miodny. – Grama-Gramatyka miłosnych zaklinań i Poznań doznań.
_________________________________________________________
119.
Str.16.
________________________________________________________

 Zwyczajowo z przyśpiewek kabaretowych. – Manipura zdarzeń Aka przywraca do rozsądku obrazy świata; zbiera wszystko w linii kręgosłupa, gdyż jest i być mogła brama bez bramy
dla mniejszych pojazdów, w których jedynie się odzwierciedla … Lic Cyc! Uśmiech Urana, jeszcze Urala, kabaret Czarnobyla. A mnie podano kabaret Saharazdala i Sumer Sumoi kreszendem Sahasrarara.
- Ja, Ryba Sola pływam w twej girze Pe Tey, Pani Nasza Oceani; ino oceń czy Ci się spóźniam na spektakl spektularów gramatycznych.
- Kabaretowy tragizm bez granicy. – Orzekła biblioteki trzpiotka jako bez matury podlotka.
- Jedna pełna, jedna pusta. – Zamyślił się niosący światło władca kundalinii ćakr, ode svat his ku mulad hara ad hara.
- Słucham ino fletni grawitonu Wieyu, i wypuszczam Im tancerzy materi. Takim Luj!
- Siódmy, weź mi te Panią, bo pochwę miecza trąca spojrzeniem niechybnie zdrożnym.
- Mam taką nadzieję, że to tym razem rozchodzi się o tegoroczny Tort Pana Zbiorów.
Demony i Geniusze wewnętrznego życia czyli wewnętrzni, rozbawili się procesami.
W Tarocie Torcie to są Książęta rzeczywistych domów, czyli innymi słowy : karmicznych,
służą lub uczą się swych funkcji w przestrzeni czyli kosmosie, a jako narzędzia posiada-
ją mnóstwo zegarków. A to: granatowy błękit pruski, zieleń szmaragdu, czerwień wszelkich ograniczeń, żółć zmoczonego piasku pustyni, oraz biel, srebrzystobiałą biel tajemniczego metralu.I jeszcze brąz, ale nie caputmortum ale jak kupa wnuczki.
- Patrzajta na to podłóg listków dębu, prawda, leszczyno?
- Ogony skorpionów podniesione, żeby mógł Świetlisty Kruk z Uruk, z nim Biały Starzec z Starą Pran Panna.
- Dziadku, Sędzina śpiewa. – Zaśmiał się bystrooko wnuczek Snang.
- Wstrzymał ziemię Mulad Hara, ruszył  w słońce. Kopernikus Duchowy Dzikus.
- A ja na to jak na lato zwolniłem bieg słońc i pobudziłem ludzi ziemii; sedno filozoficznych
ocaleń.- Brahma, brahmie sam chwyta kokardkę kamali dookoła kamelii.
Tak się rozpoczynają ćwiczenia dykcji liturgicznych w Zen Do DA Lal Lam.
- Jago da Lelum po lelum...
- I cóż Wy wszyscy Szanowni wiecie o Szanownym Lelum Po Lelum...
_______________________________________________________
120.
Str.17.
________________________________________________________

- Cackamy się z "Po".
- To było wyraźnie ino jedno słońce, Dziadku.
- Twoje maleńka piosenko.
- Że jeżeli ziarno obumrze wyda owoc.
- Wszystko to przez fakt naganny, że przez ponad tysiąc lat jakiś dureń usiłuje ochrzcić zucha SUMOI, Yogina drzemiącego w stodole
świątyni "Po" w Gnieźnie, gdzie w chruście gniazda wszystkie Stare Lamy śpią medytując zdrowie lamy stary ocean w różowej soli.
- Czy mogłoby być zamiast "medytując" użyte słowo "śniąc"?- Podsko-
czyły ochotne Sumoiki, raz i drugi na którejś nodze, nie radząc sobie z zdezorientowaniem, wynikającym z powyższego zdania; nawet nie będąc pewne czy to było w ojczystym języku powiedziane.
- Nie ma sprawy.
-... ochrzcić męża Starej, S! T! A! R! E! J!
- Chyba jesteście BARDZO zdezorientowani w tem BARDO, że aż taki
ubaw z Was ma ŚWIAT co WIDZI...
- Ja bez Ciebie Majster się nie ruszam. - SKomentował zajście wsłuchany w piosenki nieba Dom Dębu a do Pana Leszczyny gada jeszcze tak:
- Słyszałem Rybie szelesty przed miejscem. Czas wypuszczał skowronka zanim ruszył zegarek Agnieszki.
- Tylko Agni wypuszcza zegarek Agnieszki z Mieszka Głupca.
- To.., czas ma swoje ... miejsca, proszę.., Dziadku.., Szanowny?
- Ino Agni.
- Wiemy, my wszystkie jaskółeczki. Bo to jest sprawa Króla Edwarda
i Jego z ptaków uwitej Korony.
- Tylko tyle o ile Jo mom dbałość o moje ogni korony; Ra, gadaj mi tu
zaraz, tulisz Ka i Ba?
- Tulim, tulim. Nagowie, Yamowie, Yakszowie zaświadczcie trudowi.
- Trudny.
- Czarny byłem, kiedy Snang śniłem. - "Po".
- Czyli jak obrabiać Sędziego.- Dystyngowanie zaśmiały się Smoki.
- u Mnie Wielki Bóg znów stał się małpą.
________________________________________________________
121.
Str.18.

Po bambra do spowiedzi. Odezwały się nie bez racji krowy z okolic Szamotuł,
i wysłały na zwiady Tancerzy w Tej sprawie.
- Prsne drogi snów.- Mruczy znów Bamber ów z Poznania.
- I tu zabiło Im serce, Wnusiu...
- Jo Guru Jogurtu i Staram Lisicam. Przekomarzała się Wnusia.
- O zieleń liści i traw dbam jak o opłaconych uczniów.
- Lama se nie przypomina różańca z shao lin czyli bez win Starej Somy.
- Z za zasłony An Ah At'a.
- Ka, opamiętaj się w tych przygotowaniach do bitki, my tu tulku bronimy
wody przed chrześcijaninami i ognia przed buddystami.
- Vir, lalana. - Na imię miałem Ća Kr.
- Komu Dycha wypadnie? - Las spytał życzliwie. - A komu dycha przy- padnie.
- Hmm, - mruknął smętnie zdezorientowany- i co to jest; jery lub pokampo,wiara  lam spruł, tybet tey wed; co za śmietnik...
- Hmm. - Murmurandem podkręcał Kwar Jang: Rozmyślania lancy tnącej
rozochocone mowy.
- Wysoce nienormalne, ale i normatywne wyznania w konfesjonale Literaturwy, takoż bzykanie much w kiechach podle bajora.
- Yala, ja tu widzę krowy i wymiona grawitonów. Na zdrowy przykład taki
koan: Koza "po" żarła trawę i mlecze.
Adwokat podsądnej przez sen westchnął kontent. To Im się
śniło w Orlim Sejmie.
- Przypominam sobie, teraz w Ichniej niebieskiej administracji robię.
Przypomniała sobie Yogini Beata lat ... ( tu znak legendarnej wstęgi,
znanej tylko braciom Uszas).
- Kształtowanie bram do Brahm. - Toczy swój tekst Bezimienna z domu
Swarg.
- Warkocz Ludmiły z prozy-poezji Stasia Piętaka. - I tutaj po namyśle rozmyślnie nie stawiam kropki, choćby i komu była potrzebna.
- Jeden dobry pasterz na cyku od rana ofiarował się Kozie, w krzakach
za łąką nad Wartą po tamtej stronie.
Oznajmiały zgodnie i w śpiewie Maginie, i Naginie, i Jakszinie.

_________________________________________________________

122.
Str.19.

- Matka Twoja prawdziwa koszulka Jaszczurko Słodko.
- Trochę Lacerty zawsze mam skryte w księżycu i ukazane w białawym
blasku. - Oświadczyła się panna młoda z Steranej Kniei. - Jednam!
- Tej, nie godej tak; przy siedemnastym torcie dają picie, żarcie i deli-
katne niewiasty.
- Przygadała Im podstawa kielicha, Wioska we wnioskach i okolice nieo-
graniczoności.
- Czyżby mógł nas uczyć wagarowicz i nieuk?
- W komunie Peerelu wszyscy byli bogami w odbudowywanym raju, który sobie rozkradli bez rozpraw i wokand...
- Zakapowała ich matka? - Dowiadywała się Rodzicielka.
- O, arystokracja wszechczasów robi głodne demony snu. - Zreflektował
się brat Siak tey niedzieli.
- To trzeba do przeora.., ojca przeora. - Na Księżycu pojawił się młody
zakonnik czyli też książę w Tarocie Torcie, książę Kielichów.
- Nie, dziękuję; wystarczy mi Pana Koszulka i moje uprawnienia w gronie Aum. Poe!
- Co?!
- Wadźrajang Wać Spruł Skuł Lip "O".
- Tu? Ja nic nie rozumiem...
- I tam!
- Tak, tak, gryzonie; trochę tu, trochę tam. Między tu i tam reszta tajemnic tajemnicy czyli wobec majestatu ziemii.
- Man dryl! - Zaśmiał się Kama Żywego z gitarą na ganku, przez co wzdrygnęło Kobrę, co z księżyca strzeże swoich interesów.
- Co Pan powie?! - Obruszyli się mędrcy Kabały, zróżnicowani powyż-szym stwierdzeniem. I dla jeszcze mądrzejszej pewności szybciutko
zatańczyli w podskokach i zaśpiewali: My tu mamy Piękny, i kto nam
dobierze Prawdziwy...
- Ya! Szczurzym ogonem w Lo Całym.
- Ale ktu Pan są..?
- Pan Prawdziwy Querq.
- Gdzie Pan jest?
- W każdej dupie, w ptaków przytupie, w krokodylu z Nilu, gdzie posadziłem ziarno prawdziwego lotu w słowie Ptakh. Or z eł.

________________________________________________________

123.
Str.20.

- Ćakr Krak' ów stroi mi Żółty kolor w powabnym Dziadku. Oto wielka magia Pran.
- Jak Pan tam wlazł?! -Chciwość chciejstwa.
- Joganidra toru kosmicznego jest możliwa dzięki mieszanym uczuciom towarzystwa Qwarq'ów, tudzież hiperdominacji Grawitonów, także odnośnie
interpretowanej talii kart.
- Słowo slowiańszczyzny...
- Po! Czekajcie, ... na razie. Jeszcze mamy czas. Szlachectwo między narodami polskiego słowa .., nie tylko Małpia Wadżrajana. Ta Wasza ziemia
mnie zna w połowie... Druga połowa DJAUS.
- Śri Tilopa?- Zastanowiło uczniów.
- Na księżycu mieszkają Ci, którzy liczą Im kadzidełka. - Szept ze strony
Centrum Grawitacyjnego Naszej Galaktyki.
- Pan to na prawdę widzi i słyszy, co się tam dzieje?
- Jestem, jestem, jestem .., inteligencją Czasu, i mam w Wać swoje sposoby.
Żadna Kaczka mi nie skradnie żadnego księżyca. Niech się z tym  Słowian
oświadczeniem w Poznaniu i w Polsce liczą, bo jak się już zgniewam, to Im
wyprostuję drogi Kwarków. W okolicy serca mam Wioskę o głoskę "O", Ra.
- Sziwa chleje z Wami Karmę i z Wami Joganidrami sra do Ziemi. - Oświadczyło zezłoszczone Zen-Do Kosz-Mar.
- Potem jest ziemia dla drogocennych kamieni bezmyślnie rzucanych w Matkę.
- Albo Grawiton czyli Tron Tarota, słuch, i sen, i ptasi klangor jaskółeczki,
i zegarek Agnisi. - Tak rzeczona Izyda do Ozyrysa w miłosnej ekstazie.
- Spełnia się ćakr inteligentne  towarzystwo.
- Czy Grawiton i władanie Jego Pobożnością zamyka czy otwiera problem podstaw wszelkiego powiernictwa czy tam powierzenia?
- Masz cóś zapisane w umyśle.
- A w Małpie?
- Żeś Szczur, dom kosmiczny i karmiczny w poznaniu.
- Czego. - Mamrotały stare szczury.
- Mudr rozpoznany na dnie sakiewki.
- Radziłbym Sziwie golić swą ryfę.
_________________________________________________________

124.
Strona 21.

- Wszyscy mają do mnie pretensje, że kadzidełek nie ma, i w ogóle ...
- Ufność mom w sobie! - Dwa prastare Delfiny przypomniały sobie Somę
i Ocean Lam, i rozgadała się Karma. - Z czerwonego czakramu ważę
Cakra sam ważę.
- Mucha pracuje na radiostacjach Eonów.
- Dla przywiązania do formy to trochę dramatyczne ..; no, co; że właśnie jest
muchą.
- Mucha, słuchaj; teraz z rana już raduje mnie, że nie jestem tylko człowiekiem ...
- To kim Ty jeszcze jesteś. - Bzyknęła mi koło nosa zezłośliwiona smutkiem Mucha.
- Nie wiesz? Jestem uczniem przebudzonego Umysłu.
- Zero, Zero, zgłoś się. JOD dwadzieścia trzy! - W bezimiennej przestrzeni eteru
ponownie jęknął KOD literacki.
- Avalo.., na pewno Lo, a nie koniecznie, że zaraz Avalon, czy Avalokiteśwara.
- Sumoi harmonizująca, darmo kapie Panu Po Tao i Panu Po Tolo; taki mieli
sposón bycia.
- Jako że Agni Pran Tańczy Taniec Tantr. Tort Pana tutaj nie śpi ino czuwa. Czuwaj!
- Dyć telo tych jenzyków-jendzyków.
- Jestem taka maleńka w takiej wielkiej dupie.
- Jeszcze większe portfeliki, moje drogie zakonniki. Zen-Do da drzewa i to żywe,
a nie tylko wyschnięte korniki w starym drewnie.
- Sprzedał.
- Komu?
- Komuni. - Odznaczył się Eon noE.
- Ochydny bluźnierca. - Jęknął z bólu jezuita w srebrzystym Peugeocie.
- Słychać było osad z dna kielicha.
- Dno oka? - Kalkuluje mi tutaj akcjonariat pracowniczy.
- Ty cały jesteś biały? - Tak jako przyśpiewka zabrzmiały Sępy i Kondory w oku Wadżet.
- Wadżrajang! - Mrugnął na mnie mały Ro.
- Cygan? -
- No i jest tutaj szczególnie zabawny Kama.
- Słodycz gwiazd, Amma, krzycz ze mną to ostrzerzenie; Matko Światłości!
- Władowaliśta się w ten eon i kasza wasza.
- W łechtaczce bogini narada starców. Zen Do trwa w tańcu. O, Ra!
- Za letka.
- Bo wie Pani, tu trzeba za trzonek Starego capnąć. - Porada Lisicy.
- Tym sposobem wchodzą na scenę spóźnieni kupcy caratu. Ale Im się to nie uda,
bo demon demo-kracji zbytek już rozległy i nikt nie kupuje orchidei, ponieważ
wszyscy Ją już mają ...
- O, to lekcja refleksu w sam raz dla książąt Tarota Torta. Profesory tantr, mówcie
ale tak jednym zdaniem koanem Kochaniem.
- Księżyc Ziemi przegląda się lubieżnie w kobiecych jajnikach i falowaniu kosmicznych jaj.

__________________________________________________________________

125.
Strona 22.

- Od dwudziestudwóch do dwudziestuośmiu dni dla ćakr-amu kundalini. Stąd
w starannych kontekstach gwiazd może być płeć tej ćakr, która powstaje
z malutkiej aktywności w wielkiej pasywności.
- Probleme "Po" -krzywa". - Domyślnie poszeptały między sobą sobą Panie
Starsze Fylgie-Yoginie z prześmiewkiem małym piwkiem w fartuszku.
- I tylko brakowało takiego wARIAta, co by Im Lingam obudził czarnym trójkątem
n Om Mo. swat his.
- Reinkarnacja Wadżet.
- Pycha! - Dostojny przez wieki wrzask napędzany używką pokory.
- W Wedach wiedza Korony.
- A .., cymu tak wstrzymujesz się do czterdziestki?
- Dojrzewa.
- Co? Jak? Gdzie?
- Dojrzewa Syamasundary, dojrzewa w śpiewach gwiazd Szara Róża u Stróża Uszas.
Dojrzewa mój Młodszy Brat..
- Mój brat. - Dumny szept maleńkiej siostrzyczki Pana "Po".
- Po działy działały.
- O! Po wodzie.
- Ruch w interesie.
- Przemiana.
- Przemienienie Prany w Manę ruch cud.
- W potoku płyniesz w czasie, inkarnacja Tulku.
- Któś Im tu wpierdolył galaktykie ...
- Którom?
- O, tu to.
- Oczko mi tu poleciało.
- Wielka synteza Wielkich Matek.
- ... czyli granice władzy, wyobraźni, i wiedzy; tak, Dziadku?
- Tchnął GRAWITON. - Nie zmyśla tylko Dogon Dugon.
- GRAWITON. - Echo między Eolem-Aolem i Eonami, łuskanie słoneczników.
- GRAWITRON.
- Grawitacja tron Tonu.
- Grawitro ton przekornie regularny. - Szły zdarzenia prawd przez czas.
- Ta o czasie.

________________________________________________________________

126.
Strona 23.

- Tao, Lao, Bao, Aol.
- Zawszeć bywał wybitną jakąś postacią.
- Kto to "Poe" chodził ostatnio po wiosce z taką szajbą?- Zastanawiali się półgłosem
dyżurna Panna Żabcia z Panem Dębem.
- Oni! - Orzekła z znawstwem Pani Oliwka.
- Tajemnicze słowo "Sen".
- Płacić! Bo ruszę.
- Cena delikatności?
- Gangsteryzm.
- ...ć! - Chyba się ktoś budzi.
- ...
- Kiść winogron się budzi bo ją depczą a później zmuszają w  dębowej beczce.
- Jak ten ktoś lubi się bawić w "Poe - Mać"?
- To mi zostało z całego warsztatu potokiem, żem tutaj przybył.
- Matko, co jest; czy te wszystkie Ich draństwa mają być moją dharmą-pokarmą,
moim przeznaczeniem i sposobem bycia. Za to mam dać całe No?
- Synu, kim ty przyszedłeś?

_________________________________________________________________

127.
Strona 24.

- Tworem "Po".
- O, On to po twór. -Zaśmiała się Żona Czterdziestego Trzeciego.
- Od samego początku moim przeznaczeniem było prawdziwe zdarzenie, nawet
zanim zaczęliście rodzić tę całą ziemię.
A w wiosce podle słupa:
- Te, idź se ...
- Te, jesteś tu zbędny ...
- Te, Gar Uda ukoj Ki.
- Z tym dniem "cierpienie" przestało się dla mnie liczyć. - Hano Krszna z domu Prsnam. Różowy kolor bez fochów ...
- Przeszła.
- Kiedy to było?
- Do mnie pytanie czy do Korony z drzew?
- Na ziemi czy na niebie?
- Dziesiątego czyli prawie pełnego, w czasach Dęboklonu.
- Matka da ...
- ... nie kończ.

- To po co mi te Lipy niszczyli? - I tym sposobem Jarl Bronisz swoją pieśń zna.

_______________________________________________________________________




Komentarze