Wybronią mnie przed wszystkim rzędy drzew dookolne
Profil mam morza, z twarzy jestem ziemia wracam z życiem skąd nikt żywy nie wracał ziemio. Wiosną ptak przywraca ci cień swych odlotów jak kroki swe i postać
Wybronią mnie przed wszystkim rzędy drzew dookolne których pewny ląd jest moim lądem których wszystkie wyległe cienie są moimi cieniami ptak w ich gąszczu spokojnie zasypia, ja na ławce
wypoczywam
Wybronią mnie przed wszystkim rzędy drzew dookolne przed ludźmi, którzy papugami z zawiązanymi oczyma abym gdy śmierć zgrzytami przetacza miał gesty pojednań i rzucał te gesty co odmowne, a to tak jak sobie laur lub jak marmur milczał i tchem liści oddychał
Wybronią mnie przed wszystkim rzędy drzew dookolne ...gdy stropem i kolumnadą trybunał sprawiedliwych się
zarywa
mierzysz się oko w oko z przebytym dramatem, lecz nie
przyklękniesz choć jak skuty jeniec stajesz nad obrazami klęsk...
Wybronią mnie przed wszystkim rzędy drzew dookolne (69)
Jakbym z rodu był wyrodnego i na szczytach wzlotów
niósł tę wyrodność
jakby wciąż wszystko wyszło z kłótni i po czasie ładu i spokoju wraca do kłótni rodzinnej
Jakbym był spokojniejszy od konia i nagle kto w sumienie mnie kopnął Jakby po awanturze już słońce przestało zachodzić
a nastąpiło
słońca zaćmienie
Jakby żaden pociąg rozłąki nie godził
Jakbym był psem i z drugim psem żarł się o kość,
przecież ja taki nie jestem.
(68)
Komentarze
Prześlij komentarz